Najlepsze w Jedzenie i napoje

Nie znaleziono żadnych marek

Spróbuj zaktualizować filtry lub przejdź do strony głównej kategorii

Najnowsze opinie w kategorii

  • Agnieszka oceniono
    Too Good To Go

    Paczka była zdecydowanie za mała, a słodkie bułki wrzucono byle jak do jednej torby, przez co wszystko się rozmiękło. To jedna z słabszych paczek, jakie dostałam z Oskroby na Filtrowej 10.10. Dzisiaj odebrałam zamówienie z innego punktu i od razu było widać, że tam naprawdę chodzi o ratowanie jedzenia — paczka duża, a wszystko porządnie zapakowane. Swoją drogą widzę, że na Filtrowej są teraz dwa rodzaje paczek; zapłaciłam za dużą, a dostałam małą. Przy poprzedniej wizycie, mimo że miałam kupon -20% i system sam mi o nim przypominał, pani na miejscu powiedziała, że się w to nie bawią. Po ocenach widać też, że poziom spadł, bo latem było tam zupełnie inaczej.

  • Piotr oceniono
    Too Good To Go

    Bukiet powinien być wciąż nadający się do użytku i przede wszystkim zgodny z ceną, jaka jest podana. W sklepie stoją gotowe kompozycje za dokładnie 150 zł i właśnie takiego bukietu oczekiwałbym przy odbiorze. Jeśli coś było wycenione na 150 zł, a po obniżce kosztuje 75 zł, to powinien to być ten sam bukiet z ekspozycji, tylko taniej sprzedany, a nie jakiegoś rodzaju wiązanka z resztek, odpadów i już zwiędniętych kwiatów, tylko mocno ściśnięta, żeby nie rozpadła się po chwili. W kwiaciarniach często widać taki sposób działania: kusi się klienta drogim bukietem za ułamek ceny, a w praktyce składa się go ze starych kwiatów. Dla mnie logika jest prosta — jeśli bukiet za 150 zł się nie sprzedał, to można go przecenić na 75 zł. Tutaj wygląda to inaczej, bo z pozostałych kwiatów robi się coś, co ma udawać droższą kompozycję.

  • Paweł oceniono
    McDonald's

    Restauracja w Pile przy ul. Powstańców Warszawy 5 zostawiła po sobie bardzo złe wrażenie przez smród przy stolikach na zewnątrz. Było to 24.06.2026 r. około godziny 10. Siedziałem na tarasie, blisko wejść i wyjść dla personelu, kiedy z lokalu wyszedł pracownik, umył kilka wiader, a potem wylał ich zawartość na parking. Odległość od mojego stolika wynosiła może trzy metry. Trudno uznać za normalne wylewanie pomyj w miejscu, gdzie obok siedzą klienci i jedzą posiłek. Po kilkunastu minutach przyszły dzieci i same zaczęły pytać: „co tak wali, co tak śmierdzi?”. To faktycznie był odór pomyj, a ilość zabrudzeń na parkingu sugeruje, że dzieje się tak regularnie i personel cały czas wylewa je właśnie tam, przy stolikach.